| Napisany przez Administrator, z 24-06-2010 17:48 |
| Średnia ocen użytkownikow |
(0 głos) |
|
| Odsłon |
111  |
|
W poniedziałek do Moskwy przyleci premier Ukrainy Mykoła Azarow omawiać współpracę energetyczną z premierem Rosji Władimirem Putinem - zapowiedziało we wtorek biuro prasowe rządu Rosji.
Kluczowym tematem rozmów będzie połączenie Gazpromu z ukraińskim koncernem paliwowym Naftohaz. Tę propozycję Putin złożył Ukrainie pod koniec kwietnia.
Władze Ukrainy z dystansem podeszły do pomysłu, który faktycznie oznaczałby przejęcie ukraińskiego gazownictwa przez Gazprom. Kijów wolałby stworzyć spółkę z Gazpromem, do której Ukraińcy wnieśliby gazociągi, a Rosjanie - złoża gazu. Wcześniej Ukraina chciała do lipca utworzyć z Gazpromem konsorcjum do zarządzani ukraińskimi gazociągami, przez które płynie 80 proc. gazu eksportowanego z Rosji do UE.
- Nie będzie żadnej fuzji. Będziemy zastanawiać się nad formą organizacyjną, która pozwoli zsyntetyzować efekt pracy naszego Naftohazu i Gazpromu - oświadczył w ostatnią niedzielę premier Ukrainy. We wtorek Azarow zarzucił też Rosjanom, że nie dają obiecywanych pieniędzy na modernizację ukraińskich gazociągów.
Jednak Gazprom nie rezygnuje ze swoich planów. W sobotę na międzynarodowym forum ekonomicznym w Sankt Petersburgu szef Gazpromu Aleksiej Miller oświadczył, że spółka Gazpromu i Naftohazu może powstać tylko po uzgodnieniu połączenia koncernów.
We wtorek Gazprom dezawuował zastrzeżenia Azarowa. - Chociaż z ukraińskiej strony słychać różne poglądy, to naszym zdaniem po oczyszczeniu tej historii od polityki, z punktu widzenia ekonomii jest absolutnie oczywiste, że przyszłość Naftohazu - mam na myśli świetlaną przyszłości - jest możliwa tylko razem z Gazpromem - powiedział rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow.
W czasie trwającego od poniedziałku konfliktu gazowego z Białorusią, Gazprom zaczął szantażować Mińsk, że wstrzyma tranzyt gazu rurą jamalską przez Białoruś i Polskę i zwiększy dostawy do UE ukraińskimi rurami. We wtorek Mykoła Azarow zadeklarował, że Ukraina może pomóc Gazpromowi ominąć białoruskie gazociągi. - Możemy przesłać dodatkowo 10, 20, 30 mld m sześc. gazu. Jeśli będzie trzeba, to ukraińskie gazociągi wypełnią kontrakty odnośnie dostaw gazu do Europy - stwierdził ukraiński premier.
Skrytykował go Aleksander Turczynow, wicepremier Ukrainy w poprzednim rządzie Julii Tymoszenko. - Rzeczywiście może nam nie zabraknąć mocy przesyłowych, ale może zabraknąć rozumu - powiedział Turczynow. Polityk ten przypomniał, że Białoruś jest teraz w takiej samej sytuacji, w jakiej znalazła się przed rokiem Ukraina w czasie gazowego konfliktu z Rosją. Turyczynow wezwał władze, by rozmawiały z Rosją o rezygnacji z budowy gazociągów omijających Ukrainę. - O tym teraz trzeba rozmawiać. Nie o tym, jak zarobić na problemach Białorusi, a jak rozwiązać problem w interesie naszego państwa - powiedział Turczynow.
Źródło: qub (wyborcza.biz)
|